Dziś w serii Norwid zapoznany wspominamy pobyt poety w Stanach Zjednoczonych Ameryki oraz jego podróż statkiem przez Atlantyk, która była szczególnie długa i niebezpieczna: trwała dwa miesiące wskutek braku pomyślnych wiatrów i sztormu, który zniszczył maszt. Podczas ostatnich tygodni pasażerowie musieli poprzestawać na zmniejszonych racjach żywnościowych. Na statku Norwid prowadził dziennik, przeplatając rysunki komentarzami. Ignacy Kraszewski, któremu pokazano dziennik, uważał go za jedną z najlepszych prac Norwida. Niestety, zeszyt zaginął.
Norwid przypłynął do Nowego Jorku 12 lutego 1853 r. Wkrótce potem zranił się w dłoń rąbiąc drewno, wdało się zakażenie. Poetą zaopiekowała się rodzina imigrantów poznanych na statku „Margaret Evans”. Chorował ponad dwa miesiące, ale wyzdrowiał. Poszukiwania pracy zakończyły się sporym sukcesem. Dotarł do Emila Doeplera, niemieckiego artysty polskiego pochodzenia (według Gomulickiego, Norwid mógł go znać jeszcze z pracowni Kokulara w Warszawie), który jako dyrektor artystyczny nowojorskiej wystawy światowej przygotowywał album pamiątkowy. Więcej o tym almanachu już w kolejnym poście.


