Nie tylko Norwid – Znane postacie

Warszawska bohema

Dwór w Dębinkach odwiedzili artyści związani z Cyganerią Warszawską, m.in. poeta Roman Zmorski, Teofil Lenartowicz — romantyczny poeta, rzeźbiarz, etnograf, a także Oskar Kolberg — etnograf, folklorysta i kompozytor.

Teofil Lenartowicz

Lenartowicz wspomina Dębinki w wierszu “Zwiędła róża” napisanym w 1886r. po śmierci Krystyny Dybowskiej, towarzyszki młodości.

[…]

Wasze Dębinki; lasy po lewej,
Po prawej dworzec jeszcze pod mgłami…
I Cyprian z nami, Ksawerek z nami;
Na czole igrzą ranne powiewy,
A wonne, świeże- bo złe powstrzyma,
Och! Te wspomnienia, te czasy młode
Jakże wyraźne! Późniejsze bledsze…
Roch Święty u was święcił powietrze .
A w Głuchach święty Jan wodę.

Lasek konwalii przewonne wonie,
Słońce majowe na nieboskłonie;
Brynia i Krynia przy święcie biało.
Szeleszczą świeże muśliny w biegu,
W ogrodzie słychać ptaszynę małą,
A na jabłoniach kwiatu jak śniegu.

Parska mój konik w drodze ku Głuchom;
Gdzie Paulinka, Cyprian, Ksawery?
O! wieczny pokój przyjaznym duchom,
Już nic, już tylko łez szmery.

Oskar Kolberg

Oskar Kolberg, przy okazji wędrówek w poszukiwaniu pieśni i melodii ludowych, po raz pierwszy przybył w te okolice w 1843 r., co w swoich notatkach określił jako podroż “do Suskich, Norwida”.

…na słomianym dworcu Pana Ludwika Norwida

W 1857 r. w liście do Teofila Lenartowicza wspominał ten pobyt oraz wieczorne porządkowanie notatek

Kolberg zaprzyjaźnił się nie tylko ze starszym bratem Cypriana Ludwikiem, który był towarzyszem jego wypraw, ale także ich siostrą Pauliną ( od 1838 roku) zamężną z Janem Suskim, której zadedykował cykl swoich “Kujawiaków”.

Jarosław Iwaszkiewicz

W okresie międzywojennym w Dębinkach bywał Jarosław Iwaszkiewicz, poeta, prozaik, eseista, który pracował wówczas jako nauczyciel domowy synów księcia Michała Woronieckiego. Swoje wizyty opisał na kartach Książki moich wspomnień:

…Woronieccy posiadali mały majątek pod Warszawą. Dębinki koło Tłuszcza, z pałacykiem z czasów Augusta II. Na wszystkie święta wyjeżdżałem tam z chłopcami, aby spędzić parę dni na wsi. Po wirze Warszawy, debatach w “Ziemiańskiej”, rannych i wieczornych, po sprawach politycznych, wałkowanych przy stole, był to prawdziwy wypoczynek. Natychmiast po przyjeździe do Dębinek, ogarniał mnie szał pisania. W okresie Bożego Narodzenia — mroźnego i śnieżnego — w oficynie pałacowej, którąśmy wtedy zajmowali, a w której temperatura dochodziła do plus 20˚, w ciągu kilku wieczorów, kiedy moi uczniowie już spali, napisałem Zenobię Palmurę, utwór, który mi przysporzył dość dwuznacznej renomy, gdyż za wydrukowanie go w “Skamandrze” wytoczono redaktorowi Zawistowskiemu proces o obrazę moralności.